Home > Sport > Ukryty helikopter masz w rowerze

Ukryty helikopter masz w rowerze

Kolarstwo jest z pewnością jedną z piękniejszych dziedzin sportu, która jednak nie ma dobrej prasy. Po dopingu farmakologicznym przyszedł czas, zaskakująco późno, na doping bardziej technologiczny. A rzecz się tyczy silnika elektrycznego zamontowanego w ramie roweru, wspomagającego pracę kolarza. Pomysł przedni i dla mnie osobiście byłby przydatny: ileż to razy mocny wiatr z przodu czy większe wzniesienie psuje radość z jazdy. Technologia ta nie jest obecnie jednak tania dla przeciętnego rowerzysty.

Co innego dla zawodowych kolarzy, od których jednak wymaga się dochowania pewnych zasad.  Kilka dni temu o stosowanie takiego właśnie silniczka został oskarżony szwajcarski kolarz Fabian Cancellara, który wygrał w tym roku już cztery wyścigi, w tym trzy w dość zagadkowym stylu. W serwisie YouTube ukazał się informacyjny film nt. tego rodzaju dopingu, który de facto jest oskarżeniem Cancellary.

Krótki i pouczający materiał informacyjny dotyczący silników elektrycznych montowanych w ramach roweru skonfrontowano z niesamowitymi osiągnięciami Fabiana Cancellary w ostatnich wyścigach. O ile historia wyczynów kolarza oraz styl jego jazdy przemawiają na jego korzyść, to autentycznie zastanawia mnie “poszukiwanie magicznego przycisku” przed każdym odnotowanym przyśpieszeniem. Być może jednak to zbieg okoliczność, Cancellara okaże się niewinny – jak twierdzą znawcy tematu, a samo oskarżenie – słabej jakości komplementem. Efekt reklamowy rowerowych silników elektrycznych został już z pewnością osiągnięty.

Author: kkw Categories: Sport Tags: , , , ,
  1. Brak komentarzy
  1. Brak jeszcze trackbacków