Home > Internet, Prawo > W sieci także Ty możesz być prawnikiem

W sieci także Ty możesz być prawnikiem

Można założyć, że niemal każdy użytkownik sieci jest kompetentny w jakiejś dziedzinie, nawet jeśli jest to znajomość tanich trunków. To fantastyczna, jakby się mogło wydawać, sprawa, ponieważ internauci mogą w prosty sposób dzielić się wiedzą. Oczywiste bariery sieci wpływają jednak na to, że jego użytkownicy niekoniecznie dbają o poziom merytoryczny swoich wypowiedzi, a bywa, że zabierają głos w sprawach, w których nie powinni. Zazwyczaj pozostają oni w nadziei, że ich niekompetencja nie zostanie dostrzeżona. Niestety słusznie.

Ja, jako absolwent prawa, mogę z dużą dozą pewności stwierdzić, że pojąłem podstawy prawa (elementarz) oraz specjalizuję się w gałęzi prawa, która mnie interesuje. O analizie matematycznej i szydełkowaniu wiem dokładnie tyle ile o scenie muzycznej w Burkina Faso. Nic. I zabieram w tych tematach głosu.

Z racji zdobytego wykształcenia opinie internautów-laików dotyczące prawa traktuję z większą uwagą. Można te opinie podzielić na pewne grupy.

Pierwsza grupa zwykła wplatać w swoje wypowiedzi formułkę “Mam prawo…”. Często są to kwestie zapożyczone z amerykańskich filmów, które nie mają przełożenia na polską rzeczywistość. Są też sytuacje gdy prawo jest praktycznie obowiązkiem do działania lub też gdy prawo jest dostępne, ale po spełnieniu pewnych warunków.

Kolejna grupa wypowiada się o prawie w sposób następujący: Prawo jest takie/Prawo powinno być takie… Trafna mi się wydaje uwaga, że prawo nie jest takie jak my je postrzegamy lub takie jakiego się spodziewamy. Prawo jest dokładnie takie jak widzi (intepretuje) je sąd lub urząd. Im szybciej komentator zrozumie, że właściwą dla niego drogą jest poznanie faktycznej interpretacji prawa – tym lepiej dla jego interesów.

Trzecia grupa wymaga szerszego opisu. Zazwyczaj prawo nie nadąża za rozwojem technologii, tak też było w przypadku sieci. Dopiero kilka lat po komercyjnym starcie Internetu wyroki sądowe zaczęły ingerować w jego stan. Nagle grupa osób zajmująca się tworzeniem serwisów internetowych czy administracją systemów informatycznych musiała zderzyć się z nieznaną im dotąd materią. Trzeba jednak wskazać, że znaczna część internautów słusznie może uważać, że prawo nie jest w stanie objąć wszystkich zdarzeń w internecie. Jeśli wyślemy komuś empetrójkę, film czy grę najprawdopodobniej nic się nie stanie. Jeśli obrazimy na forum sąsiada czy Prezydenta RP – podobnie. Zdarzają się jednak wyjątki, co w Internecie uchodzącym za swego rodzaju “Dziki Zachód” nadal jest szokiem.

Oddziaływanie prawa na Internet stało się tematem głośnym i modnym. W szczególności należy tutaj wskazać odbieranie domen internetowych naruszających znaki towarowe lub inne prawa osób trzecich oraz zamykanie serwisów takich jak odsiebie.com hostujących w 95%, tak przypuszczam, treści naruszające prawa autorskie. Oburzenie jest ogromne. Jak można bowiem odbierać komuś własność – jako przedmiot własności błędnie bywają postrzegane domeny internetowe – czy zamykać serwis hostujący pliki – możliwość ściągania wszystkiego i zewsząd wydaje się być jedną ze złotych, “szlacheckich” wolności sieci.

O prawie w Internecie zaczęto więc pisać. Zajęli się tym m.in. poczytni blogerzy cieszący się pewnym autorytetem, wcześniej zajmujący się na swych blogach tematem koncertu Metallici w Pradze, nieświeżych ryb na bazarze czy pozycjach seksualnych w łóżku. Z zapałem i lekkością pióra przystąpili do tematu prawa, bo przecież czytelnicy są i chcą czytać o ważnych wydarzeniach w Internecie. A przy okazji – może klikną w reklamę. Efektów takiego pisania czytelnik możę się domyślić, a ja o nich mógłbym poświęcić kolejną długą notkę.

W niektórych dziedzinach nikt nie jest w stanie ukryć swej niewiedzy. Jeśli popełnimy tekst w temacie tworzenia stron internetowych zawierający błędy, to nawet uczeń gimnazjum będzie w stanie je nam wytknąć. Znajdziemy także mnóstwo stron internetowych, które w sposób rzetelny pomogą nam zdobyć potrzebną wiedzę w tej dziedzinie. Prawo nie posiada w sieci takiego wsparcia, ponieważ osoby kompetentne generalnie mają ciekawsze sprawy na głowie niż prostowanie twierdzeń ignorantów czy dbania w ten sposób o swoje ego. Poza specjalistycznymi stronami lub forami jakość wynurzeń na temat prawa jest w sieci dość słaba, skażona często ignorancją lub koniunkturalizmem.

Kończąc zatem, w sieci każdy może być prawnikiem. I jeszcze na tym zarobić.

  1. Brak komentarzy
  1. Brak jeszcze trackbacków