Nordea Spektrum – czeski film w skandynawskim banku
Wpis ma raczej charakter informacyjny niż reklamowy. Z racji wiadomych, skandynawskich zainteresowań chętnie obserwowałem ofertę banku Nordea. Majowa zmiana opłat i prowizji w Nordea zbiegła się w czasie z moim rozstaniem z PeKaO S.A. Stwierdziłem, że dotychczasowy bank ściąga ode mnie opłaty: 4 zł miesięcznie za prowadzenia konta oraz 0,50 zł za każdy przelew, co przy pomnożeniu przez dwanaście miesięcy daje niemałą sumę. Ponadto, po zakończeniu studiów opłata za prowadzenie konta miała wzrosnąć…
Nordea skusiła mnie następującą ofertą:
- Bank ma oddziały; jest ich naprawdę dużo w stolicy, choć już tylko jeden w województwie lubelskim, tj. w Lublinie,
- Oddziały są przyjazne klientowi: w każdym jest strefa 24h, gdzie znajduje się (tak zapewnia ulotka) wpłatomat, telefon łączący z call center i kiosk internetowy.
- Przy miesięcznych wpływach powyżej 1500 PLN (średnia z poprzednich trzech miesięcy) bank nie pobiera opłat za prowadzenie konta,
- Przelewy dokonywane przez Internet są bezpłatne,
- Wypłaty z dowolnego bankomatu w Polsce jak i w bankomatach grupy Nordea na świecie – bez prowizji,
- Jedyna opłata to 1,5 zł / mies. za kartę debetową do konta.
Szczerze ucieszony tą dobrą ofertą (potrzebowałem jedynie funkcjonalnego ROR) pobiegłem do oddziału Nordea, gdzie załatwiłem wszelkie formalności. A dalej nie było już tak malinowo.
- Pracownik banku wpisując moje dane do systemu zrobił koszmarną literówkę w moim nazwisku, o czym zorientowałem się w domu. Szczęśliwie, bez wahania zadzwoniłem do call center wyjaśniając sprawę, bo dzień zwłoki skutkowałby otrzymaniem karty debetowej z błędnym nazwiskiem.
- Pracownicy banku usiłują, za pewne z racji prowizji, wepchnąć klientowi konto oszczędnościowe Nordea Progres. Konto jest darmowe, jednak jego oprocentowanie nie zachęca do lokowania na nim oszczędności. Pomimo faktu, że odmówiłem podpisania umowy na powyższe konto, pojawiło się ono w systemie… także, kolejny telefon do call center i seria przemyśleń na temat stosunku Nordea do klienta.
- Kartę debetową do rachunku otrzymałem nie na adres korespondencyjny, ale na adres zameldowania – ok. 350 km od miejsca mojego obecnego zamieszkania. Nieco problematyczny prezent.
Bank na swoich stronach chwali się najwyższym poziomem zabezpieczeń wg miesięcznika “CHIP” (niestety, nie podaje z jakiego okresu jest ta ocena). Wg mnie to jakaś pomyłka. Nordea, owszem, oferuje do uwierzytelniania token, ale kosztuje on 240 zł (20 zł/mies. przez pierwszy rok korzystania) i jest poza zasięgiem przeciętnego klienta banku. Alternatywnie można skorzystać z bezpłatnej karty-zdrapki kodów jednorazowych. Do zalogowania się do systemu należy podać nr ID klienta (znajduje się na umowie) oraz wskazany przez system nr kodu ze zdrapki. Amatorowi naszych pieniędzy do wyczyszczenia konta potrzebna jest jedynie nasza umowa z bankiem i karta kodów. To dość niski poziom zabezpieczeń, gdyż np. w mBanku czy PeKaO S.A. (PeKaO24) do zalogowania należy podać wymyślone przez siebie hasło; kody jednorazowe służą do potwierdzenia transakcji. Poziom zabezpieczeń banku Nordea jest zatem o klasę niższy niż ww. banków.
Oferta Nordea jest na pewno atrakcyjna, ale czasem trzeba się liczyć z faktem, że niższe opłaty implikują też odrobinę niższy poziom jakości usług.